🐉 Oto Dziś Narodziła Się Miłość Podkład

się placówki handlowe, będące również ciągiem pieszym i nowego oświetlenia. Oczywiście nie zapomnieliśmy o terenie zielonym z nasadzeniami oraz ławeczkach dla mieszkańców. Całość została przysto-sowana do poruszania się osób niepełno-sprawnych. W dniu 11 listopada 2020 r. podczas uroczystości związanych z obcho- Rozpoczynamy głosowanie! W tym roku do statuetki Ziarnko Gorczycy zostało nominowanych dziewięć osób oraz siedem stowarzyszeń i firm. Głosowanie prowadzone jest na naszym portalu: www.dts24.pl. Dziennie można oddać jeden głos. O przyznaniu statuetki Ziarnka Gorczycy zadecydują w 50 proc. głosy naszych Czytelników i w 50 proc Start; Miejski Program Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych dla Gminy Miasto Elbląg na 2018 rok; Miasto; W Katedrze rozbrzmiały kolędy i pastorałki Aug 16, 2022 - This Pin was discovered by Hasnaa Hmada. Discover (and save!) your own Pins on Pinterest Dziś narodziła się najjaśniejsza Dziewica, z której wyszedł o pięknym wyglądzie przed synami ludzkim jak oblubieniec ze swej komnaty” Ogromna czartu Św. Bernard Clairvaux w homilii na uroczystość Zwiastowania Pańskiego nawołuje: Gdy zerwą się wichry pokus, gdy wpadniesz na rafy nieszczęść, spójrz na gwiazdy, wzywaj Maryję”. Piece Of Heaven - Cirque du Soleil zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Piece Of Heaven. Najpiękniejsze kolędy polskie Vol. 5 - Wersje instrumentalne • KOLĘDY RÓŻNE • pliki użytkownika Kasiwona przechowywane w serwisie Chomikuj.pl • 18. Właśnie w średniowieczu narodziła się miłość – taka, do której dziś jest nam blisko: obejmująca zarówno sferę ducha, jak i zmysłów. Wieczne dziewice obdarzone anielską bezpłciowością wymyślono w pruderyjnej epoce wiktoriańskiej, która miłość sprowadziła do usłużności i skromności. To właśnie XIX w. zakuł 6479 - Norm Rejection zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - 6479. "Z opłatkiem w ręku" - wspólny występ uczniów Szkoły Podstawowej i Gimnazjum im. Jana Pawła II w Bedlnie, który miał miejsce 21 grudnia 2018 roku. Ref.Oto dziś narodziła się Miłość w nędznej szopie narodził się Pan. Oto dziś narodziła się Miłość chodźmy razem podążajmy tam! 2.Nie zamykaj dzisiaj serca więc swojego, do gospody są zamknięte wszystkie drzwi. Ja przyniosę w swoich dłoniach Maleńkiego w swym serduszku go położę niechaj śpi… Accordi per Lena Śliwa - Oto dziś narodziła sie miłość.: Db, Ab, Gb, Bbm. Chordify è la tua piattaforma n. 1 per gli accordi. N3enol. Tradycją stało się, że wigilia internacka poprzedzona jest przedstawieniem jasełkowym. W obecności Dyrekcji , księży ,wychowawców wychowankowie internatu w świąteczny sposób opowiedzieli historię Maryi i Józefa oraz dzieciątka Jezus. Wszyscy zgromadzeni w auli szkolnej podziwiali zdolności muzyczne , wokalne i artystyczne podopiecznych internatu. Aktorzy i wokaliści wraz z muzykami wprowadzili wszystkich w wyjątkowy , świąteczny nastrój. Przepiękne kolędy i pastorałki na długo pozostaną w naszej pamięci tym bardziej , że w tym roku po raz pierwszy ujawniły się wśród naszych podopiecznych wyjątkowe talenty muzyczne. Mamy nadzieję, że będą je dalej rozwijać, a my w kolejnych odsłonach będziemy ich podziwiać. Po życzeniach Księdza Dyrektora łamiąc się opłatkiem złożyliśmy sobie najszczersze życzenia: zdrowia, pomyślności, Bożego błogosławieństwa i spełnienia wszystkich marzeń w nadchodzącym Nowym Roku a następnie przy świątecznie zastawionym stole odśpiewaliśmy najpiękniejsze polskie kolędy. Atmosfera tego wigilijnego wieczoru długo pozostanie w naszych sercach i pamięci. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w przedstawienie w obsadzie: Maryja – Maria Piątkowska-3BLO Józef – Grzegorz Murawski-2ALO Elżbieta – Dagmara Szudzik 2ALO Archanioł Gabriel – Kacper Przysiecki 2BLO Narrator – Agnieszka Augustyniak 2ALO Babcia – Iza Biernacka 2ALO Gospodarz – Magdalena Suska 1C LO Pasterz 1 – Mateusz Halik 1BLO Pasterz 2 – Rozalia Ćwiklińska 1CLO Pasterz3 – Danuta Graczyk 3BLO Król 1 – Lidia Starzyk 3BLO Król 2 – Jędrzej Kalinowski 2 b gim. Król 3 – Andrzej Kowalski 3BLO Anioł 1 – Klaudia Jankowska 1CLO Anioł 2 – Michalina Dryjańska 2a gim. Muzyka: Wokal: Sylwia Kubacka, Piotr Mroczkowski 2BLO Saksofon: Paweł Olakowski 2BLO Klarnet: Magdalena Baryza 2ALO Obsługa projektora: Ewelina Kowalska 1CLO Przygotowanie: p. Paulina Kaszuba – Wychowawca Internatu Opieka nad całością: p. Aneta Wąsik – Kierownik Internatu Paulina Kaszuba Narrator IWieczór wigilijny... śniegiem zasypałocud wielki nadchodzi. Ogarnia nas miłośćNarrator IIJuż wszystkie światła pogasły i w lesie śpią zwierzęta .Już wszystkie głosy ucichły , bo noc zaczęła się święta .Kolęda:,, Dzisiaj w Betlejem’’Narrator IChoć to piękna noc , zewsząd ogarnia nas ziąbPierwsza gwiazdka zabłysła na niebieMa nowinę dla mnie i dla CiebieKolęda:„ W grudniowe noce ‘’Narrator IIA na niebie daleko, daleczko Aniołek idzie z za domem dzieciątko się Wybiła godzina, już rodzi się dziecina”Narrator ISpieszmy wszyscy wraz,złota gwiazdka, na miejsce zaprowadzi nas .Kolęda:,,Świeć gwiazdeczko nasz świeć ‘’Narrator IIŚnieg gęsty pada i wicher wiejeCud wielki się zdarzył w miasteczku ,,Oto dziś narodziła się miłość ‘’Narrator IWspaniała to nowina!Maryja w stajence, porodziła Pójdżmy wszyscy do stajenki’’Narrator IIW stańcie pasterze! Słuchajcie . nowina! W żłobie, na sianie, leży Boża dziecina!Kolęda:,, Przybieżeli do Betlejem pasterze ‘’Narrator IBóg się narodził! Wszyscy radują się mały, bosy pastuszek,Biegnie by zdążyć na IIPasał owce w górach,Usłyszał nowinęI pobiegł przywitać, maleńką pastuszek.”Aniołowie:Dzieciątko w żłobie,Kłaniamy się płacz , Jezu małyMy Ci zaśpiewamyNóżki ogrzejemy. Smutek zabierzmyKolęda:,, Bądź wielki Boże dziecięciem’’Aniołowie :Teraz zatańczymy,Serduszko Twe pocieszymyTaniec Aniołów do podkładu „Mario czy już wiesz”Maryja:Śpij dziecino mała, Będę Ciebie kołysała iCzule „Lulajże Jezuniu”. ( Śpiewa Maryja i chórek).Narrator I:Trzej Królowie , Do Jezuska ,też przybyliI dary mu wóz.”Józef:Wszyscy Cię Panie odwiedzili,Wszyscy się Tobie w naszych sercach na nowo zagościła:Wiara, nadzieja, stajenki nie szukaj”Narratorzy:To właśnie tego grudniowego wieczoru,Gasną spory, I od bardzo wielu wiekówBóg rodzi się w człowieku!Piosenka:„Jest taki dzień” Basia Pędlowska z "Hotelu Paradise 3" postanowiła odpocząć od Instagrama, a fani są pewni, że to przez rozstanie z Krzysztofem. Niektórzy zauważyli, że uczestnik show usunął zdjęcia z ukochaną... Basia Pędlowska, zwyciężczyni trzeciej edycji "Hotelu Paradise", poinformowała obserwatorów o zniknięciu z Instagrama. Uczestniczka show chce zrobić sobie przerwę od social media, za co przeprasza fanów. W komentarzach burza, a część internautów dopytuje ją o Krzysztofa... Czy to koniec ich związku?! Basia z "Hotelu Paradise" znika z sieci W "Hotelu Paradise" Basia zyskała ogromną sympatię widzów, co od razu przełożyło się na jej zasięgi na Instagramie. Dziś Pędlowską obserwuje tam niemal ćwierć miliona internautów. Ogromna część uczestników "Hotelu Paradise" korzysta z popularności, jaką daje im program, ale nie Basia! Ta właśnie poinformowała fanów, że chce zniknąć z sieci: Muszę Wam to napisać, bo długo się nie odzywałam, ale chciałbym Wam serdecznie podziękować za to, że byliście ze mną przez cały czas. Przy wzlotach i upadkach, w czasie gdy byłam najszczęśliwsza jak i gdy byłam totalnie zdołowana. Dziękuje za każde słowa wsparcia jak i czasem słowa, które niekoniecznie były miłe ale otwierały oczy na pewne rzeczy. Cieszę się, ze miałam możliwość czasem komuś pomóc czy chociażby przekazać uśmiech, żeby kogoś dzień był lepszy. Ściskam Was wszystkich, którzy ze mną byli bez względu na wszystko, bo to znaczy dla mnie bardzo dużo. Chciałabym przekazać Wam, że znikam z social mediów niedługo. Taki jest mój wybór. Ostatnimi czasy nie było mnie tu praktycznie wgl, zaniedbałam Was pod tym względem, ale mam nadzieje, że mi to wybaczycie 🌸 Może i nie byłam zawsze super, ale nigdy nikogo nie udawałam i z tego jestem dumna, patrząc na to wszystko co dzieje się dookoła i na to jak ludzie się traktują. Pozdrawiam Was, życzę wszystkiego co najlepsze i dbajcie o siebie ❤️ - napisała Basia. Zobacz także: "Hotel Paradise 5": Eliza pokazała mamę! Basia i Krzysztof z "Hotelu Paradise 3" rozstali się?! Część internautów od razu zaczęła wypytywać Basię o jej partnera, Krzysztofa, z którym jest od ponad roku. Inni zauważyli, że Świst usunął ze swojego konta prawie wszystkie zdjęcia z ukochaną, co jeszcze mocniej zaniepokoiło fanów tej pary. Jeszcze niedawno przecież Basia i Krzysztof z "Hotelu Paradise" mówili nawet o dzieciach... Czy ich związek to przeszłość? Niestety, na to pytanie na razie nie znamy odpowiedzi. Mamy jednak nadzieję, że sami zainteresowani wkrótce dadzą nam znać! Instagram Trzymacie kciuki za relację Basi i Krzysztofa? Z pewnością to jedna z najbardziej lubianych par, która powstała dzięki "Hotelowi Paradise". Choć w programie nie byli ze sobą, tuż po finale trzeciej edycji okazało się, że łączy ich coś więcej niż przyjaźń. Zobacz także: "Hotel Paradise" Karolina i Miłosz pokazali zdjęcia z wesela. Są razem? Instagram Inspiruje Cię styl ulubionych celebrytów? Robiąc kolejne zakupy, wykorzystaj w MOHITO kod rabatowy i zobacz, że wyglądanie jak gwiazda, wcale nie musi kosztować fortunę! Kazanie ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia, metropolity gdańskiego, wygłoszone podczas Mszy św. odprawionej w intencji uczestników XXIII Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w archikatedrze pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Białymstoku, 15 października 2009 r. Panie Prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej! Księże Arcybiskupie Metropolito Białostocki! Bracia Kapłani! Panie Przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”! Szanowni uczestnicy XXIII Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność”! Bracia i Siostry, uczestnicy Ofiary Eucharystycznej sprawowanej w archikatedrze białostockiej! „Oto siewca wyszedł siać”! Ewangelia dzisiejszego dnia przynosi obraz Jezusa Chrystusa – Siewcy Prawdy, Dobra, Miłości, Solidarności. To On, szerokim gestem, jak siewca na przygotowanym do zasiewu polu, rozsiewa ziarno. Niegdyś swój siew wykonywał osobiście – w swej ziemskiej ojczyźnie, pośród współczesnych Mu ludzi. Po Jego chwalebnym zmartwychwstaniu ten ewangeliczny siew czyni Kościół, który idzie do ludów, narodów, ludzkich serc. Czym jest to ziarno tak szczodrze rozsiewane przez niezmordowanego siewcę? Co stanowi jego istotę? To ziarno Słowa Bożego: zasad, norm, obowiązków, jakie Bóg stawia przed człowiekiem, to ziarno wiary w najgłębszy, nadprzyrodzony sens i cel ludzkiego życia. Wspólnota otwarta na Boży siew To ziarno Bożego Słowa pada na grunt różnych serc. Tak jak różne było podłoże, o którym mówi ewangeliczna przypowieść o siewcy. Pada to ziarno na twardy, ubity grunt drogi. Symbolizuje on serca twarde, niedostępne, nieufne, obojętne na Boży siew. Pada na miejsca skaliste, których natura nie pozwala na to, aby Słowo zapuściło korzenie. Czyż nie takie są serca niestałe, szybko zrażające się trudnościami i niepowodzeniami? Pada wreszcie na ziemię żyzną, na glebę serc wytrwałych, wiernych, ufnych, otwartych. Wzrasta plonem urodzaju, obfitego, zwielokrotnionego. Nie zagłuszą go ciernie, nie wydziobią ptaki niebieskie. Oto siewca, Jezus Chrystus, wyszedł siać. Oto Kościół niesie światu siew Słowa Bożego na odmianę oblicza ziemi, na duchowy wzrost, na ugruntowanie ewangelicznych zasad. Ma ten siew służyć każdemu z nas, także wspólnotom ludzkiej pracy, narodów i ojczyzn. Powracamy dziś do tej godziny historii ojczystej – wielu z nas tu zgromadzonych dobrze ją pamięta – kiedy narodziła się „Solidarność” – ta niezwykła wspólnota polskiej nadziei. Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”! Wspólnota otwarta na Boży siew. Wspólnota ludzi podejmujących trud refleksji nad polską pracą, nad wartością Ojczyzny, stająca w obronie praw pracowniczych. Podejmująca wielki trud odnowy oblicza polskiej ziemi, wołanie tysięcy o chleb i wolność. Miłosierdzia znak świetlany Bądźcie pozdrowieni, członkowie NSZZ „Solidarność”, przybyli do Białegostoku na swój XXIII Zjazd Delegatów! Bądźcie pozdrowieni w tej świątyni Pańskiej, archikatedrze białostockiej, do której przyszliście – bo taki przecież jest styl waszego Związku – aby sprawy, które będą tematem waszych obrad, zakorzenić w rzeczywistości Bożej, przedstawić je Chrystusowi – Siewcy Słowa Bożego, w Nim szukać oparcia i dobrej rady dla decyzji, wniosków, postulatów, jakie staną się plonem waszego Zjazdu. Wybraliście z rozmysłem właśnie Białystok jako miejsce waszego spotkania. Zrobiliście to, ponieważ stąd, z ziemi białostockiej, pochodzi Sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko, kapłan wierny, siewca Bożych prawd w środowisku polskiej pracy, symbol wierności Bogu, Polsce, „Solidarności”. Od jego pomnika przyszliście do tej archikatedry, w której przemawia do nas – mocno i wyraźnie – swoisty rys religijności ziemi białostockiej. Piękna kopia – poświęcił ją 27 listopada 1977 roku kardynał Karol Wojtyła – Matki Miłosierdzia z wileńskiej Ostrej Bramy. To właśnie ta miłosierna miłość promieniująca od Ostrej Bramy kształtowała religijną wrażliwość ludzi tej ziemi. Od pokoleń Jej wizerunek towarzyszy ich losom, drogom życia. Matka Miłosierdzia stawała się znakiem nadziei i ufności. Opiekunką dobrego plonu tego Bożego siewu w sercach ludzi tej ziemi. To Ona, napełniona łaską przez Boga (por. Łk 1, 28), nowa Ewa i Matka żyjących, w swym radosnym „Magnificat” sławiła Wszechmocnego Pana oraz „miłosierdzie Jego z pokolenia na pokolenie” (Łk 11, 50) – miłosierdzie, które nie ustaje. I drugi motyw, który chciałbym przybliżyć, szczególnie tym, którzy może są tutaj po raz pierwszy. W Białymstoku przez długie powojenne lata mieszkał błogosławiony ks. Michał Sopoćko, spowiednik świętej Siostry Faustyny Kowalskiej, niestrudzony apostoł Bożego Miłosierdzia. W ubiegłym roku właśnie tu, w Białymstoku, został wyniesiony do chwały błogosławionych. Jego życie było przeniknięte prawdą o Bożym Miłosierdziu. „To była jego najgłębsza duchowa postawa. To była jego osobista „pieśń”. To był szczególny rys jego chrześcijańskiej i kapłańskiej tożsamości” (słowa kardynała Stanisława Dziwisza podczas beatyfikacji). Białystok – miasto Miłosierdzia! Otwórzcie, drodzy delegaci na XXIII Zjazd „Solidarności”, wasze serca na tchnienie Bożego Miłosierdzia, które nie ustaje. Droga białostockiej „Solidarności” Umiłowani! Każde spotkanie ludzkich wspólnot – a stanowicie jedną z nich – ożywia pamięć przebytej drogi. Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność”, jaki po raz pierwszy ma miejsce w Białymstoku, wyzwala wspomnienia, przywołuje obrazy z białostockiej drogi „Solidarności”, z tamtych porywów wichru wolności, który ogarnął – to już niemal trzydzieści lat temu – tę ziemię, moją rodzinną ziemię. Droga białostockiej „Solidarności” miała swoją barwę, swoje specyficzne motywy. Mówię o tym, bo byłem jej świadkiem i przez kilka miesięcy uczestnikiem jako kapelan Regionu Białystok. Towarzyszyłem później jej drodze z oddali, z Rzymu. Ta białostocka „Solidarność” dużą wagę przywiązywała do utwierdzania tożsamości narodowej, do budowania jedności ludzi tej ziemi. Ludzi, którzy nieśli wspomnienie sowieckiej i niemieckiej okupacji i heroizmu podziemia niepodległościowego, i agresywnej komunistycznej indoktrynacji. To był czas bitwy o prawdę. O historii ojczystej, szczególnie tej najnowszej, przez długie lata zakłamywanej, o Polsce tamtego czasu, o ludziach tej ziemi, ich aspiracjach, pragnieniach, tęsknotach. Drogi białostockiej „Solidarności” kierowały się często ku Kościołowi. Wspominam niezapomniane religijne, związkowe i narodowe uroczystości na placu przy ul. Leszczynowej, przy trzech brzozowych krzyżach. Miał tam stanąć pomnik „Solidarności”, wyraz pamięci o tych, którzy cierpieli za prawdę i sprawiedliwość, za wolność Narodu i godność człowieka. To tam białostocka „Solidarność” tłumnie obchodziła Święto Konstytucji 3 Maja – głosiłem wtedy kazanie, oddawała modlitewny hołd Prymasowi Tysiąclecia, obchodziła 1. rocznicę Porozumień Sierpniowych, święciła sztandar Regionu. Sztandar, który wyrósł z natchnionych słów Ojca Świętego Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. I ta radość spotykania – pośród działaczy Związku – ludzi prawych, idących przez życie Bożymi drogami, oświetlających je światłem Ewangelii. Nie zawiodła białostocka „Solidarność” w stanie wojennym, nie podniosła rąk, nie skapitulowała. Internowana, więziona, żyła. Podziemny „Biuletyn Informacyjny” – jeden z pierwszych w kraju – wydawnictwa, tajne struktury, szkolenia. Szli ludzie „Solidarności” pod brzozowe krzyże po Mszach Świętych odprawianych w budującym się kościele pod wezwaniem świętego Kazimierza. Modlitwa kruszyła żelazo i system zniewolenia. Pozdrawiam was, przyjaciele z białostockiej „Solidarności”. Zaniosłem jej pamięć tam, na Wybrzeże, do Gdańska, do Gdyni, do tamtych historycznych miejsc, skąd powiał wiatr od morza – zwycięski wiatr, który rozpoczął proces historycznych zmian, które ogarnęły kraje Europy Środkowowschodniej. Wobec uczestników Zjazdu przywołam kilka nazwisk spośród tych, przed którymi otwarły się już bramy wieczności. Ksiądz prałat Witold Pietkun, żarliwy obrońca prawa do krzyża w polskiej szkole, wspomagał strajkujących podczas tzw. kryzysu bydgoskiego. Ksiądz Stanisław Suchowolec, kapelan podziemnej „Solidarności”, duchowy brat ks. Jerzego Popiełuszki, skrytobójczo zamordowany w 1989 roku. Ksiądz Wojciech Pełkowski – młodo zmarły kapelan ludzi pracy. Pan Michał Pietkiewicz, który na zjeździe „Solidarności” w gdańskiej Olivii upominał się o los Polaków na Wschodzie, doktor Andrzej Lussa, redaktor podziemnej prasy, prezydent Białegostoku w Polsce niepodległej, który z wielką energią zabiegał, aby Białystok stał się miastem, w którym uzewnętrzniać się będzie polskość i wierność Chrystusowemu dziedzictwu. Ledwie pięć nazwisk spośród wielu tych, co już odeszli do Pana. Ofiarujmy im dzisiaj naszą modlitwę, pamięć i wdzięczność. Za ich służbę prawdzie, Polsce, „Solidarności”. Mówił za was, ludzie „Solidarności” Umiłowani! Oto siewca przyszedł siać. Wasz Zjazd Delegatów – pamiętamy o tym – ma miejsce w wigilię historycznej daty, wpisanej na trwałe w świadomość milionów: 16 października 1978 roku. Dzień wyboru na Stolicę Piotrową kardynała Karola Wojtyły, kapłana, który w swym życiu poznał smak pracy, tej fizycznej, wyczerpującej… Jan Paweł II – Papież wolności. Naszej polskiej wolności. Myślimy także o nim jako duchowym ojcu „Solidarności”, jej protektorze, entuzjaście, obrońcy, kiedy przyszła na nią zła godzina. Jakże wiele jest na to świadectw w jego słowach, postawie, czynach! Zajaśniała świeca solidarności w oknie papieskiego pokoju, kiedy przyszedł stan wojenny, kiedy próbowano zniszczyć i złamać „Solidarność”. Pamiętamy chwile, kiedy mówił za was, ludzi „Solidarności”, którym wtedy ten głos odebrano. Przypominał, że „Solidarności” nie może zabraknąć nigdzie, gdzie ludzie pracy potrzebują pomocy w obronie swej godności, że solidarność wciąż, dla kolejnych pokoleń, stanowi zadanie, które trzeba podjąć, i wyzwanie, przed którym nie sposób się uchylić. A także to, że nie „możemy iść dalej naprzód – nie może być mowy o żadnym postępie, jeśli w imię społecznej solidarności nie będą realizowane do końca prawa każdego człowieka. Jeśli nie znajdzie się w życiu społecznym przestrzeni dla jego talentów i inicjatyw. A nade wszystko dla jego pracy” (Gdynia, 11 czerwca 1987 r.). Wracamy wciąż do słów Jana Pawła II. Mijający czas, zmieniający się kontekst polityczny i społeczny nie przyćmił ich znaczenia. Czasami jeszcze bardziej, jeszcze ostrzej wydobył ich trafność, ich przenikliwość, ich mądrość. Czerpcie dalej z tego ożywczego źródła. Trzeba wciąż zdawać egzamin z wolności Wasz Zjazd będzie poświęcony rozmowie, dyskusji, formułowaniu ocen aktualnego stanu interesujących was spraw i problemów, także jutra „Solidarności”. W programie spotkania uwzględnione zostały konkretne tematy, ocena prowadzonej przez Związek kampanii „Solidarność” wobec kryzysu, zapoznanie się z rezultatami prac prowadzonych w Komisji Trójstronnej. Macie się zastanowić nad tym, co należy czynić w sytuacji kryzysu. Mając pewność, że obrona każdego miejsca pracy powinna stać się polską racją stanu. Wasze spotkanie odbywa się w dniach, kiedy z całą ostrością, powiedzieć można – z brutalnością, przed polską opinią publiczną stanęły kwestie związane z moralną stroną uprawiania polityki, ze sprzeniewierzeniem się standardom, z przekreśleniem pierwiastka etycznego jako naczelnej zasady służby publicznej. Znowu warto i trzeba przypominać tamte słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II w czasie pielgrzymki do Ojczyzny w 1991 roku: „Egzamin z naszej wolności jest przed nami. Wolności nie można tylko posiadać. Trzeba ją stale zdobywać. Zdobywa się ją, czyniąc z niej dobry użytek”. Zdobywa się ją, czyniąc z niej dobry użytek! NSZZ „Solidarność” ze względu na swoją rolę, jaką odegrał w zdobywaniu przez Polskę wolności, ma szczególne prawo, by oceniać – w wymiarze rozwiązań gospodarczych i społecznych, także relacji między pracodawcami a pracownikami – jaki użytek czyni się z tego wielkiego daru wolności w wymiarze spraw społecznych, w wymiarze rozwiązań, które dotykają środowiska polskiej pracy. Z dużym niepokojem słuchaliśmy tych ocen polskiej rzeczywistości pracy, jakie przedstawił pan Janusz Śniadek podczas dorocznej, już dwudziestej siódmej, pielgrzymki ludzi pracy na Jasną Górę, do tronu Matki miłości i sprawiedliwości społecznej. Kiedy mówił, że „wymuszane na rządzie działania antykryzysowe są dalekie od(…)postulatu solidarnego dźwigania ciężarów kryzysu, nie tylko przez pracowników, ale również przez pracodawców i budżet”. Kiedy wskazywał na nader niepokojące zjawiska przybierające charakter swoistych plag zagrażających jutru Polski. Ogromne rozwarstwienie płac sprawiające to, że wiele osób, mimo iż posiada pracę, jest zagrożonych ubóstwem, rekordowe niedożywienie dzieci, dodam: także ubóstwo rodzin wielodzietnych, załamanie się polityki prorodzinnej państwa… I związane z tym niebezpieczeństwo dalszej, podejmowanej w różny sposób i różnymi środkami, krucjaty antyzwiązkowej, postępującego deprecjonowania ich roli, pozbawiania pracowników instrumentu obrony swych praw i pracowniczej godności. Także tworzenie klimatu dla tego bolesnego zjawiska, kiedy idea społecznej solidarności zastępowana jest hasłem egoizmu, kiedy zysk staje się jedyną wartością i miernikiem organizacji pracy i stosunków w niej panujących. Umiłowani! Wasza refleksja nad polską pracą, nad jej standardami moralnymi, organizacyjnymi, wasza walka o jej godność i prawość stanowi także – wiecie o tym dobrze – przedmiot troski Kościoła. O roli związków zawodowych, o potrzebie ich działania „w obronie i promocji świata pracy, zwłaszcza na korzyść pracowników wykorzystywanych i niereprezentowanych, których trudnej sytuacji często nie dostrzegają oczy roztargnionego społeczeństwa”, mówi Ojciec Święty Benedykt XVI w swej ostatniej encyklice „Caritas in veritate” – o integralnym rozwoju ludzkim w miłości i prawdzie. Tej miłości w prawdzie, której świadkiem stał się Jezus Chrystus. Tej miłości w prawdzie, która „stanowi zasadniczą siłę napędową rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości”. Encyklika papieska stanowi krytyczną analizę iluzji neoliberalnego modelu kapitalizmu, zasadzek globalizacji, także tej sytuacji – doświadczanej w wymiarze spraw ojczystych – kiedy „faktycznej zależności między ludźmi i narodami nie odpowiada etyczne współdziałanie sumień i umysłów”. Wraca Ojciec Święty do tego przesłania Ewangelii, o którym wielu dziś skłonnych jest zapomnieć: „Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże, odkupiony krwią Baranka – Jezusa Chrystusa – jest zawsze celem – nigdy środkiem”. Zawsze celem – nigdy środkiem! Przesłanie z Gdańska Refleksji dotyczącej uwarunkowań osoby ludzkiej w różnych społecznych kontekstach poświęcone były 1. Katolickie Dni Społeczne dla Europy, jakie odbywały się w Gdańsku, z udziałem przedstawicieli Konferencji Episkopatów Unii Europejskiej, także zaangażowanego w problematykę społeczną laikatu. Podkreślano podczas tego gdańskiego spotkania, że solidarność jest bezustannym wyzwaniem w różnych aspektach życia ludzkiego. Wiele uwagi poświęcono też refleksji solidarności w ramach funkcjonowania Unii Europejskiej z punktu widzenia społecznej nauki Kościoła. Mówiono też o potrzebie zbliżenia się świata pracy do Kościoła. Bowiem świat pracy czerpie moc ducha z Ewangelii, z Kościoła. W przestrzeń laicyzującego się świata, wyzbywającego się poczucia sacrum wnosi ewangeliczne, chrześcijańskie wartości. Takie zbliżenie było przecież doświadczeniem „Solidarności”. Tamtej z lat 1980-1981, ze stanu wojennego, także dzisiejszych dni. Jej etosu prospołecznego, wspólnotowego, obywatelskiego, ewangelicznego. Mówi o nich w pierwszym czytaniu św. Paweł Apostoł w Liście do Filipian: „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich!” (Flp 2, 4). Takie zbliżenie, taka współpraca Kościoła i związków zawodowych, także na gruncie instytucjonalnym, strukturalnym, pomóc może w realizacji celów, w większej efektywności i skuteczności aplikacji zamierzeń, projektów w materię życia! Kościół idzie drogami człowieka ku Bogu. Uświęca, uczy, wychowuje, zabiegając także o jego dobro, pomyślność, rozwój moralny i materialny. Głosi prymat ducha przed materią, osoby przed rzeczą, etyki przed techniką, kultury przed polityką i ekonomią, narodu przed państwem. Głosi świętość życia ludzkiego, broni praw i godności osoby ludzkiej, rodziny, wolności religijnej. Uczy i kształtuje wyobraźnię miłosierdzia. Wielu dziś tego nie dostrzega. Wielu zapomina o wielkiej wielowiekowej roli Kościoła w ukształtowaniu kultury i cywilizacji europejskiej. Wielu chciałoby zminimalizować obecność Chrystusa w przestrzeni europejskiego domu, odsunąć do lamusa solidarność ludzi i wspólnot z Jego drogą. Ta droga jest także waszą drogą, bracia z „Solidarności”. To także wasze zadanie: nasycać ewangelicznymi wartościami świat pracy ludzkiej, nie pozwolić, aby górę wzięły zasady przeciwne chrześcijańskiej etyce, chrześcijańskiej drodze. Drodzy Delegaci! Drodzy Związkowcy! Zostawiam wam tych kilka myśli Biskupa, który kiedyś był z wami, pełnił wobec was kapelańską posługę i dalej jest z wami. Przyjmijcie słowa wdzięczności za waszą drogę, za waszą wierność ideałom Sierpnia „80 i Polski niepodległej, za wasz manifestowany tak często związek z rzeczywistością wiary. Niech on się pogłębia, niech trwa. Sztandarów nie zwijajcie! Jeszcze nie czas! Powtarzam raz jeszcze dziś te słowa, które wypowiedziałem 31 sierpnia 2009 r. w bazylice św. Brygidy w Gdańsku. Przed wami czas orki, zasiewu… Trwajcie w oczekiwaniu na plon! „Podnieście głowy i nabierzcie ducha” (Łk 21, 28). Na koniec przywołam słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z jego ostatniej encykliki: „Caritas in veritate”: „Miłość w prawdzie, której Jezus Chrystus stał się świadkiem przez swoje życie ziemskie, a zwłaszcza przez swoją śmierć i zmartwychwstanie, stanowi zasadniczą siłę napędową prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości”. Życzę, aby ta miłość w prawdzie towarzyszyła waszemu spotkaniu tu, w Białymstoku, mieście Miłosierdzia. Oto siewca wyszedł siać! Za chwilę będzie wśród nas! Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi, Pobiegnę Go przywitać, Z radości serce drży… Amen. Poznali się jako nastolatkowie, połączyła ich wtedy serdeczna przyjaźń, a od niej był już tylko krok do wielkiej miłości. Jerzy i Georgeta Trela spędzili u swojego boku 50 lat — w miłości, zaufaniu i szacunku. Aktor nazywał żonę Jerzynką i powtarzał, że bardzo dużo jej zawdzięcza. Ukochana artysty poświęciła swoje życie rodzinie, ale nigdy nie miała o to do nikogo żalu, wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze odnalazła się w tej roli, wychowując dwójkę dzieci i troszcząc się o codzienność jej bardzo zajętego męża. Rozdzieliła ich dopiero śmierć... Georgeta Trela odeszła w 2015 roku. Jerzy Trela po śmierci żony zmagał się z nawrotem nowotworu, w niedzielę 15 maja dotarła do nas smutna informacja o śmierci wspaniałego aktora. Urszula i Tomasz Kujawski: „Mamy za sobą wiele zakrętów, ale na szczęście udało nam się pozbierać” Jerzy i Georgeta Trela: historia miłości Znali się jeszcze z czasów liceum. Oboje utalentowani artystycznie, uczęszczali wtedy do szkoły plastycznej w Krakowie. Jerzy zwrócił uwagę Georgety już na pierwszych lekcjach. Po szkole od razu opowiedziała mamie, że w klasie jest jeden chłopiec, który wydał jej się bardzo dobry i uczciwy. Pierwszą okazję do rozmowy mieli podczas wspólnych wagarów. Tego dnia Jerzy usiadł obok niej w kinie i pogrążyli się w dyskusji. Już wtedy okazało się, jak wiele ich łączy. Zostali bardzo dobrymi przyjaciółmi, a z czasem narodziła się między nimi miłość. Solidna, oparta na fundamentach przyjaźni i jak się później okazało, aż po grób. W przeciwieństwie do Georgety, która zwierzała się swojej mamie ze swoich rozterek, nowo poznanych przyjaciół i codziennych przeżyć, Jerzy Trela nie mógł szukać tej samej więzi ze swoimi rodzicami. Kiedy postanowił iść do liceum plastycznego, jego mama nie pochwalała tego wyboru, wolała, żeby tak jak jego ojciec i brat, Jerzy podjął pracę kolejarza. „To był jedyny egzamin w życiu, którego nie zdałem. Specjalnie, z pełną świadomością. Bo była we mnie trauma, ale było już też zainteresowanie czym innym”, zwierzał się aktor w rozmowie z Twoim Stylem. Tata chłopca zginął, prowadząc pociąg, gdy jego syn miał 9 lat. Już jako mały chłopiec Jerzy wiedział, że nigdy nie będzie kontynuował pracy kolejarza. W młodych latach pojawiło się w nim zainteresowanie teatrem, ale mimo że objawiał wielki talent sceniczny i co najważniejsze, czuł się w teatrze szczęśliwy, matka aktora długo uważała, że ten zawód, to zabawa, a on potrzebuje konkretnej pracy. Dopiero gdy odeszła, Jerzy Trela odkrył, jak bardzo była z niego dumna... "Po jej śmierci znaleźliśmy kasetkę, w której był stary, przedwojenny portfel. A w nim powycinane wszystkie recenzje z moich spektakli. Trzymała to w tajemnicy, ale dbała o syna”, opowiedział w Radiowej Trójce. Osobą, która zawsze wspierała jego życiowe wybory i na którą mógł liczyć, niezależnie od wszystkiego, była ukochana aktora, Georgeta. Oryginalność jej imienia wypływała z francuskich korzeni babci, to właśnie po niej została nazwana. Jerzy Trela lubił nazywać swoją partnerkę w pieszczotliwy sposób Jerzynką. Zakochani pobrali się w 1965 roku. Sakramentalne "tak" wyznali sobie w kościele Świętego Mikołaja w Krakowie. Po szkole plastycznej obiecali sobie, że nadal będą realizować swoje artystyczne pasje. Georgeta podjęła się egzaminów do krakowskiej ASP, niestety ku jej wielkiemu rozczarowaniu, nie udało jej się tam dostać. Jej drugim wyborem było pielęgniarstwo. Czuła się w tym zawodzie potrzebna i spełniona, jednak po pewnym czasie okazało się, że praca w szpitalu przerosła ukochaną aktora. "Każda śmierć pacjenta, a zwłaszcza dziecka, pogrążała mnie w rozpaczy. Trzeba było zrezygnować z tej pracy"- wyznała w jednym z wywiadów. Jej odejście ze szpitala zbiegło się z narodzinami pierwszego syna pary, Piotra, który przyszedł na świat w 1967 roku. Wtedy Georgeta mogła w pełni skupić się na życiu rodzinnym. Czytaj też: Nie żyje Jerzy Trela. Miał 80 lat. „Człowiek niewypowiedzianej dobroci i skromności...” Jerzy Trela w zaciszu domowym z żoną i pupilem, Kraków, 1995 r. Fot. Agnieszka Meissner / Forum Jerzy Trela: początki kariery aktorskiej W tym samym czasie Jerzy Trela intensywnie poszukiwał swojej zawodowej ścieżki. Na początku skupił się na scenografii, ale praca za kulisami nie była "tą jedyną". Ciągnęło go na scenę, jednak w międzyczasie rozważał zdawanie na ASP, tak jak wcześniej chciała zrobić jego żona. Na łamach Wyborczej opowiadał, jak potoczył się jego egzamin do krakowskiej PWST, kiedy już zdecydował się do niego podejść. „Na egzaminy przygotowałem cztery teksty, wymaganych było osiem, bo nie byłem do końca zdecydowany, chciałem też zdawać na ASP. Staję przed komisją, mówię pierwszy tekst, drugi, trzeci, kończę czwarty, ''Sokrates tańczący'' Tuwima, nic więcej nie mam. I słyszę tubalny głos: ''A dajcie wy mu już święty spokój!''. Szybko okazało się, że to scena jest powołaniem Jerzego Treli. Jego talent, ciężka praca i zaangażowanie pozwoliły mu przez następne lata stworzyć szereg świetnych kreacji filmowych i teatralnych. Wiele z nich widzowie pamiętają do dziś. Występował w takich produkcjach, jak: Ida, Zakochany Anioł, Pan Tadeusz, Quo vadis, Człowiek z żelaza, Znachor, Ubu Król. Zachwycał na scenie Teatru Starego, deskach Teatru Narodowego czy Teatrze Telewizji. Później został także rektorem krakowskiej PWST i pracował ze studentami. Zobacz także: Los nie szczędził ciosów Jerzemu Treli. Tragiczna śmierć ojca, strata ukochanej żony i choroba Jerzy Trela i Andrzej Wajda, próba na dziedzińcu Zamku Królewskiego na Wawelu, 1981 r. Fot. PAP/Jerzy Ochoński Jerzy i Georgeta Trela: wspólne życie, śmierć żony aktora Pierwsze lata popularności aktora były źródłem zazdrości ze strony jego żony. Przez pewien czas musiała ona tolerować anonimowe telefony od... adoratorek. Na szczęście pomogła jej się z tym uporać siostra Georgety. "Któregoś dnia zadzwoniła do nas jakaś pani. Widzę, że słucha i patrzy na mnie złym okiem. W powietrzu wisi awantura, a tu nagle śmiech" - opowiadał aktor. Po drugiej stronie była jego szwagierka, która podszyła się pod kolejną fankę Jerzego i od tamtej pory ukochana artysty zyskała większy dystans do sprawy i nie przejmowała się plotkami. Siedem lat po urodzeniu pierwszego dziecka, rodzina Trelów powiększyła się o kolejnego członka rodziny — córkę Monikę. Jerzy i Georgeta przeżyli u swojego boku 50 lat. Przez cały ten czas mogli na siebie liczyć. Ich małżeństwo było pełne troski, zaufania i miłości, która zrodziła się z pięknej przyjaźni. Rozdzieliła ich dopiero śmierć. Jerzy Trela po pięciu dekadach, w 2015 roku pożegnał ukochaną żonę. Bardzo przeżył jej śmierć. "Jerzemu jest bardzo trudno. Żona była dla niego całym światem. Przez wiele lat stała u jego boku, gotowa zawsze do poświęceń", mówił informator tygodnika "Na Żywo". Czytaj także: Alkoholizm, depresja, pobyt w domu dziecka. Złamane życie Elżbiety Czyżewskiej Jerzy Trela: ostatnie lata życia, śmierć aktora W 2017 roku lekarze ponownie zdiagnozowali u Jerzego Treli nowotwór. Pierwszy raz zmagał się z nim niemal 20 lat temu, ale wtedy aktor pokonał chorobę. Niemal do końca swoich dni teatr pozostawał dla niego ogromnym źródłem szczęścia. „Ale właśnie teraz, kiedy jestem na finalnym etapie życia zawodowego, jak wchodzę na scenę, odżywam. Jest coś takiego, że adrenalina, napięcie zakodowały się w ciele, przecież niczego innego w życiu nie robiłem tak długo. Dzisiaj granie jest dla mnie lekarstwem na proces starzenia się. Jak już zacznę, to mnie niesie. Odczuwam radość, że płynę – z widzem; że jestem z nim, ciągnę go”, opowiadał w rozmowie z Newsweekiem. Wspaniały aktor zmarł 15 maja. Miał 80 lat. Zaledwie tydzień przed śmiercią Jerzy Trela rozmawiał ze swoim serdecznym przyjacielem, Jerzym Stuhrem i z nadzieją patrzył w przyszłość. „Mówił, że się trzyma. "Ty dałeś radę z chorobą to i ja dam radę", powiedział. Brzmiał bardzo optymistycznie. Mój przykład dodawał mu otuchy. On się nie załamywał chorobą. Wykazywał siłę walki. Chciał żyć. Jeszcze tydzień temu mówił radośnie, że walczy. Nie spodziewał się śmierci. Już za chwilę wszyscy pójdziemy do grobu...”, zwierzał się Jerzy Stuhr w Fakcie. Rodzinie i przyjaciołom Jerzego Treli składamy wyrazy głębokiego współczucia. Fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER Źródła: Paula Rodak YT, Super Express, Na Żywo, Pomponik, Film Pomponik, Newsweek

oto dziś narodziła się miłość podkład